Blog > Komentarze do wpisu
Czy waluta EURO jest nam w ogóle potrzebna ?

Od zawsze, nasz POwski rząd za jeden z głównych celów swojego władania stawia sobie wprowadzenie Polski do strefy waluty EURO.

Jako jeden z głównych i ostatecznych celów.

Ja od czasu, kiedy PO zaczęło o tym mówić, zadawałem sobie pytanie po jaką cholerę nam to EURO? Co nam to da?

Celem klasy rządzącej danego kraju powinno być:

osiągnięcie przez ten kraj znacznej roli na świecie, doprowadzenie go do dobrobytu i potęgi gospodarczej oraz militarnej, m. in. dzięki np. wprowadzeniu wspólnej waluty.

Ale wprowadzenie obcej waluty jako główny cel sam w sobie?

Bezsens. Tym czasem rząd Tuska ciągle to powtarza. Jak mantrę. Podaje nowe daty wejścia 2012, 2015...?

Absurd, zwłaszcza, że strefa EURO zawala się jak domek z kart. Czechy już ogłosiły, iż nie chcą Euro, Słowacja oblicza ile będzie ją kosztować wyjście z tej chorej strefy.

Wprowadzenie Euro w Polsce dałoby następujące efekty:

* pozytywne:

- likwidacja ryzyka walutowego przy handlu z partnerami strefy EURO, w wymianie z Rosją, USA, czy np. Wietnamem już nie;

- teoretyczną odporność na spekulacje naszą walutą, to długiem publicznym już nie;

* negatywne:

- utrata narodowego pieniądza- jednego z wyznaczników suwerenności;

- ryzyko kryzysu wskutek rychłego upadku niestabilnego, niezdyscyplinowanego "kołchozu" nazywanego Unią Europejską- Niemcy mają powoli dość finansowania wszystkich Euro-nierobów;

- wysokie koszty wejścia i ewentualnie wyjścia z Euro;

- wzrost cen, szczególnie dóbr podstawowych;

- brak możliwości zarobku na wahaniu kursów w handlu z UE;

- i najgorsze: utrata możliwości prowadzenia niezależnej polityki monetarnej, w tym:

  • Kontroli stóp procentowych
  • Kontroli przyrostu podaży pieniądza
  • Stabilizowania poziomu kursu walutowego
  • Kształtowania masy pieniądza rezerwowego
  • Kształtowania poziomu stóp procentowych
  • Ktoś mógłby powiedzieć, że zaletą byłyby też stopy procentowe obowiązujące w UE o wiele niższe od  polskich .

    Bzdura.

    Wyłącznie na krótką metę. Nasz system gospodarczy jeszcze do tego nie dojrzał. I po krótkim ożywieniu zakończyłoby się to katastrofą i kryzysem gospodarczym na skalę taką jak ma teraz USA, Irlandia, Grecja, czy zaraz będzie miała Portugalia i Hiszpania.

    Im niższe stopy - tym większy udział pożyczek w popycie. Im wyższy udział długu w popycie, tym popyt jest wrażliwszy na raptowny spadek tendencji do zadłużania się ludności.

    Zadłużać się można tylko do pewnego poziomu. Przy wolnym zadłużaniu się (wysokie lub średnie stopy) można nigdy nie osiągnąć poziomu granicznego, ale przy szybkim (niskie stopy)i "nie daj Boże" zachwianiu rynku, można go dosięgnąć błyskawicznie. Po osiągnięciu tego poziomu, popyt na kredyt spada i w wyniku tego- ogólnie popyt na dobra także spada, w tym np.: mieszkania, samochody itd. W rezultacie spada sprzedaż, produkcja i jest KRYZYS JAK W USA.

    Dlaczego np. Niemcy są w miarę stabilne? BO NIEMCY WOLĄ OSZCZĘDZAĆ, A NIE ŻYĆ NA KREDYT.

    Z nakręcaniem gospodarki przy użyciu niskich stóp procentowych należy uważać. Są lepsze instrumenty.

    Na szczęście strefa EURO do 2015 r. będzie już tylko wspomnieniem, na przekór "euro- komuchom". Powinniśmy do tego czasu "nachapać" jak najwięcej unijnych funduszy pomocowych.

    Nasz zysk- ich strata.

    Nie będę dalej rozwijał szczegółów, ale EURO po prostu się nie opłaca. Przekonała się o tym ostatnio Słowacja i niedługo przekona się Estonia.

    A Tusk i Rostowski zamiast ratować finanse publiczne, dalej to samo...

    środa, 22 grudnia 2010, dekert29
    Czy waluta EURO jest nam w ogóle potrzebna ? 2010/12/22 00:07:53

    Polecane wpisy