Blog > Komentarze do wpisu
A może... Mała reforma szkolnictwa wyższego ?

W Wielkiej Brytanii od jakiegoś czasu trwają protesty studentów z powodu planów podwyżki czesnego. Bogata Anglia ma problemy finansowe i próbuje nawet w taki sposób podratować budżet.

Tym czasem Polskę, nieporównywalnie biedniejszy kraj, w olbrzymich kłopotach finansowych,  stać na fundowanie darmowych studiów na uczelniach publicznych.

Co daje taki system?

Właśnie to:

- potężne wydatki z budżetu, na które nas nie stać;

- rzeszę 1 mln 750 tys. studentów (2010 r.), z czego 80% nie wynosi ŻADNEJ konstruktywnej wiedzy z tych studiów i dzięki temu (w sporej części) z dużym opóźnieniem wchodzi na rynek pracy;

- taka armia pseudo- magistrów powoduje obniżenie prestiżu tego tytułu, kosztem tych prawdziwych;

- zaburza konkurencję między uczelniami;

- powoduje "biedę" finansową uniwersytetów i politechnik;

- większość z tych ludzi studiuje bardzo mało przydatne i dla nich, i dla gospodarki kierunki humanistyczne, w tym mój "ulubiony": PEDAGOGIKĘ; (po co to komu ??????);

- ci studenci, którzy czegoś się jednak nauczą oraz ukończą rozchwytywane kierunki: nauki ścisłe, techniczne, lekarskie- bardzo często wyjeżdżają za granicę I BOGACĄ OBCYCH- A UCZYLI SIĘ ZA NASZE PIENIĄDZE (I TO GRUBE !!)

Wobec powyższego, proponuję następującą zmianę:

1) wprowadzenie czesnego za studia, z jednoczesną rozbudową systemu stypendiów wyłącznie za najlepsze wyniki w nauce oraz natychmiastowe zlikwidowanie stypendiów socjalnych; z tego co pamiętam i tak korzystali z nich w większości bogaci oszuści, z "lewymi" zaświadczeniami o dochodach ("tak ptaszki ćwierkały...");

2) alternatywnie pozostawić możliwość studiowania "za darmo", lecz tylko na kierunkach ścisłych, technicznych i lekarskich, z zastrzeżeniem podpisania przez studenta i  dwóch poręczycieli deklaracji wekslowej, przed rozpoczęciem studiów, na przewidziane 5-letnie koszty nauki ponoszone przez państwo + wskaźnik inflacji; taki weksel byłby realizowany w wypadku wyjazdu "absolwencika" do pracy za granicą, do firmy/organizacji, która nie miałaby głównej siedziby i nie byłaby opodatkowana w Polsce; jeśli chodzi o metody kontroli stanu faktycznego- jest tutaj pole do popisu dla urzędników.

Jedno wiem na pewno. W wypadku wykształcenia, lepsza jest jakość, a nie ilość. A bardziej nam potrzeba dobrych szewców, czy budowlańców, niż wątpliwej jakości magistrów.

Jeśli ktoś jest rzeczywiście zdolny oraz pracowity to nawet będąc biednym doskonale sobie poradzi w proponowanym przeze mnie systemie.

 

piątek, 03 grudnia 2010, dekert29
A może... Mała reforma szkolnictwa wyższego ? 2010/12/03 00:26:57

Polecane wpisy